Tarocista.pl strona z Duszą

Wróżbiarstwo w Polsce

By

lis 1, 2022 Blog , , , , , , , , , , , , Comments are off

Od zarania dziejów znaki na niebie i ziemi wyznaczały rytm życia. Interpretowane przez magów, szamanów, astrologów i wróżbitów – podpowiadały, inspirowały, a czasem ratowały życie. Bywało, że zmieniały bieg historii. A jednak Los wróżbitów bywa przedziwny, jednego dnia są wynoszeni na piedestał, drugiego – piętnowani.

Około 25% europejskich przedsiębiorców, menedżerów, maklerów i specjalistów przyznaje się do korzystania z porad kart, horoskopów lub analiz numerologicznych. Co trzeci Europejczyk wierzy w przepowiednie z kart, a większość — nawet jeśli się do tego nie przyznaje — zatrzymuje wzrok na horoskopie. Polska jest dziś jednym z największych rynków wróżbiarskich w Europie. Dziesiątki działalności gospodarczych – setki ludzi związanych z ezoteryką. A jednak… przeciwnicy nie milkną. Powiedzą: zabobon, oszustwo. Powiedzą: rachunek prawdopodobieństwa. I zapewne nikt nikogo nie przekona, bo może nie o przekonanie tu chodzi. Sprowadzanie wróżbiarstwa wyłącznie do „wynalazku wolnego rynku” jest uproszczeniem. Ezoteryka to część historii. Część kultury. Część ludzkiej potrzeby rozumienia świata. I warto o tym pamiętać!

Od czasów Mieszka I, przez epokę Jagiellonów, czasy Króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, aż po czasy współczesne – wróżbiarstwo nie znikało. Zmieniało tylko formę.
Królowa Bona Sforza miała swojego astrologa — Illo. Stawiał karty. Doradzał. Kto wie, ile decyzji zapadło przy jego udziale?
Na dworach Zygmunta II Augusta, Stefana Batorego oraz Wazów obecni byli także „gwiazdarze” — tak w starodawnej polszczyźnie nazywano astrologów — oraz wróżbici. Władcy chętnie wsłuchiwali się w ich rady, jednak stronili od samodzielnego zgłębiania tajemnych nauk. Wyjątek stanowiła Maria Kazimiera Sobieska – królowa Marysieńka, jej niezwykłe ezoteryczne zapiski przetrwały do dziś – „Księga kabał królowej Sobieskiej” to fascynująca lektura!

Gdy wspomina się Napoleona i Józefinę, niemal zawsze pojawia się nazwisko Marii Lenormand — ich zaufanej wróżki. Mniej osób wie, że podobne postaci istniały również w Polsce.
Henrietta Zofia Lullier – Lullierka. Kabalarka. Polka z wyboru. Żona królewskiego szambelana. Przez jednych poważana, przez innych wyśmiewana. Król ufał jej, nazywał swą Lullą. Ufał, jednak — nie posłuchał tej przepowiedni, która mogła odmienić losy kraju. Gdzieś obok wielkich stołecznych dworów istniał inny świat. Przykładem niech będzie prawy brzeg Wisły, w tym dojmującym świecie przyjmowała Amelia Krukówna – zielarka, karciarka.

Postać Marii Lenormand splata się także z historią Polski. Wiadomo na pewno, że rad zasięgał u niej Adam Mickiewicz, a i Juliusz Słowacki za namową serdecznego przyjaciela – Michała Skibickiego zawitał pod dach paryskiej Sybilli. Zachowały się szczegóły tego spotkania. Za seans zapłacili sześć franków — najniższą możliwą kwotę. Przed wróżbą Mademoiselle Lenormand prosiła o podanie daty, miejsca urodzenia, ilości liter w imieniu i nazwisku, bądź miejsca pochodzenia, imion – wszak były to czasy w których nie każdy znał swoje nazwisko, czy miał pewność co do daty swych narodzin – dalej rozpytywała o preferowany kolor i nazwę ulubionego kwiatu, interesowało ją również, które zwierzę jest przez klienta lubiane, a w stosunku do którego żywi nieuzasadniony lęk. Odpowiedzi na te pytania stanowiły tylko jej znany kod, na którego podstawie dobierała odpowiednią kabałę. Słowacki rzekł, że lubiane przezeń zwierzę, to pies, lęka się pająków, uwielbia kolor czarny i ciemny odcień barwy niebieskiej, a ukochanym kwiatem jego jest róża. Pozostaje tajemnicą, który z licznych autorskich systemów wybrała wróżka Lenormand,
Tak spotkanie Słowacki relacjonował matce:
„Wróżby zupełnie pospolite: między innymi powiedziała, że będę się dwa razy kochać – że rozpoczynam podróż, której mi rozpoczynać nie radzi aż do odebrania pewnych wiadomości, (…), że jestem zdatny, ale radzi mi wykończyć to, com naszkicował – że między 27 a 28 rokiem życia będę bardzo szczęśliwy – że w tych latach wiele dla mnie zajdzie wypadków. (…) Michałowi nie powiedziała, że zaczyna podróż – i ponieważ jej powiedział, że kocha konia, wróżyła mu, że się na polu walki odznaczy. Tumani baba i niczym zbywa chorych na zdrowy rozsądek pacjentów.”

Trudno dziś rozstrzygnąć znaczenia słów poety — była to ironia czy zawód?

W międzywojniu wróżbiarstwo nie było oficjalnie uregulowane — ale też nie było ukrywane.
Już od początków lat 20. XX wieku na polskim rynku pojawiały się pierwsze przekłady dotyczące tarota. Kluczowym momentem była pierwsza obszerna praca na temat tarota, opublikowana w 1925 roku w miesięczniku „Z całego świata”, autorstwa Mieczysława Jarosławskiego. Już wtedy zaczęto także podejmować próby stworzenia talii kart inspirowanej historią Polski – było to marzenie Antoniego Uniechowskiego – o tym rysowniku jeszcze wspomnę. Najpierw opracowano karty Lenormand. Polska wersja, jako Kabała Lenormand, ukazała się drukiem w 1921 i 1931 roku nakładem krakowskiej oficyny Senzacya. W połowie lat 30. na zlecenie przedsiębiorstwa „Interprint” Bronisław S. Szczepski, pojawiła się na rynku trzecia polska talia Lenormand – urocze i kolorowe „Karty do wróżenia z tekstami”. Karty te wydrukowane zostały przez najlepszą w międzywojniu firmę poligraficzną: Zakłady graficzne B. Wierzbicki i S-KA. w Warszawie. Natomiast projekt kart Tarota dla „Interprint” nie doczekał się pełnej realizacji. Dotrwały do naszych czasów jedynie dwie karty: Księżyc oraz As Pucharów.
Ezoteryką i duchowością interesowali się artyści. Bolesław Prus. Boy-Żeleński. Juliusz Osterwa. Siostry Maria Pawlikowska-Jasnorzewska i Magdalena Samozwaniec wróżyły z kart Lenormand. Pawlikowska sama wykonała talię, zastępując niektóre karty wymyślonymi przez siebie symbolami (np. kartę „Dziecko” / „Niespodzianka”). Tarotowi wierzyła wybitna aktorka Mieczysława Ćwiklińska. Krążyły anegdoty, jak pod osłoną nocy w przebraniu przemykała przez ulicę Chmielną do Wróżki Prymy. Ćwiklińska zadebiutowała w filmie będąc damą już po 50-tce. Zrobiła oszałamiającą karierę, podobno miała także zagraniczne propozycje. Role wybierała znakomicie, równie celnie odrzucała te tylko pozornie właściwe. Czyżby więc… karty doradzały?!

ezoteryka lotos

Powstawały stowarzyszenia, odbywały się zjazdy ezoteryków. Równolegle rozwijał się rynek prasy duchowej. W szczytowym momencie było ponad dwadzieścia tytułów prasy ezoterycznej. Ach, a jakie były wtedy ogłoszenia — czasem niemal poetyckie, czasem… odwrotnie.
Jedno z nich, z 1933 roku, brzmiało tak:
„Hotel Warszawski, Kraków, ul. Pawia 6. I piętro. W pokoju No. 5. przyjmuje Ja jasnowidz Szang-Szek! Znanem jestem jako wszechświatowej sławy jasnowidz Medjum Międzynarodowego Instytutu Wiedzy Tajemnej! Nigdy nie dane mnie się mylić! Mam odwagi więcej niż inne niskie byty uduchowione przeto chce ogłaszać wszem publice co następuje: wypłacę złotych po 500 każdemu, jeśli w czasie seansu nie odgadnięte będzie jego imię, nazwisko, data narodzenia, kolor oczu, powiem gdzie w przeszłości pracował, odgadnę bez pytania tajemnic życiowych wiele. W całem Krakowie słychać poruszenie trafnością mych przepowiedni. Przyjdź do mnie – najpopularniejszy Szang-Szeka czeka!”.
Warszawa odpowiadała własnym stylem:
„Jedyna wróżka Pryma zaprasza! Jestem jedyną znawczynią spuścizny starodawnego systemu wróżenia z kart Taroku, odczytuję znaki fusów kawowych, herbacianych a tajemnice kuli kryształowej nie są mnie obce. Odczarowuje życie! Na Chmielną do Prymy po szczęście!”

pyffelo

A potem przyszedł straszny wojenny czas, jednak nawet wtedy wróżbici byli potrzebni! Nieśli nadzieję, ukojenie, wieści.

Końcówka lat czterdziestych przynosiła w Polsce ostrożną nadzieję na powrót do pewnej formy normalności i swobody życia. W tym właśnie kontekście, w 1947 roku, na łamach czasopisma „Przekrój” opublikowano w formie artykułu o charakterze popularyzatorskim, Arkana Wielkie, wzbogacone o dwie dodatkowe karty — Ona oraz On. Ilustracje do tego wydania, utrzymane w lekkim, humorystycznym tonie, stworzył Antoni Uniechowski, wybitny grafik o wyrazistym stylu i nieprzeciętnej wyobraźni.

Lata 50. były dla wróżbitów okresem szczególnie trudnym. Represje. Procesy. Strach. W 1950 roku przeprowadzono zmasowaną akcję propagandy, towarzyszyła jej kronika filmowa, wtórowały artykuły prasowe. Wróżbitów przedstawiano jako zagrożenie dla Polski Ludowej. Po 1950 roku wróżbiarstwo zeszło do całkowitego podziemia. Aby nawiązać kontakt tworzono umówione znaki, kody i rozmowy półsłówkami.

Lekki przełom przyniosła tzw. mała stabilizacja lat 60. I tu znów znamienity rysownik Antoni Uniechowski ma niezaprzeczalny wkład w ezoteryczny temat. Uniechowski był postacią barwną: ceniony gawędziarz, zafascynowany Warszawą, a zarazem od najmłodszych lat oddany miłośnik kart i ezoteryzmu. Według przekazów miał pozostawać pod wpływem profesora Józefa Albina Herbaczewskiego — poety, masona i postaci owianej aurą ezoteryzmu, niekiedy określanego mianem „satanisty tarociarza”. Uniechowski stworzył kilka talii kart, w tym trzy tarotowe; jedna z nich doczekała się publikacji drukiem w latach sześćdziesiątych, a w siedemdziesiątych pojawiła się, jako rozkładówka w jego książce biograficznej. Jego ezoteryczne rysunki stanowią istotny ślad twórczych poszukiwań na styku sztuki i symboliki.

uniechowski tarot

Sporym przełomem okazały się lata 70., a największym lata 80. Przyniosły kilka niezwykle interesujących publikacji poruszających tematykę kart tarota, numerologii, astrologii. Spółdzielnie rzemieślnicze np. SW „Sulejówek”, SR-Piaseczno i inne, dokonywały przedruków przedwojennych i zagranicznych kart do wróżenia lub jak WGP Szczecin opracowywały swoje wersje.
W 1984 roku wrocławska Oficyna Gryf wydała w nakładzie 200 000 egzemplarzy talię „Karty do wróżb” – autorski projekt Ewy Hadydoń. Tworzą ją artystyczne obrazy: pozornie przedziwne, a zarazem niezwykle przyciągające uwagę i pobudzające intuicję.
Znana potocznie jako „karty z sercami” – od charakterystycznego motywu zdobiącego koszulkę – talia ta do dziś pozostaje wyjątkowo ceniona i poszukiwana przez kolekcjonerów oraz praktyków kartomancji.

ewa hadydoń karty

W latach 80. prowadzono wykłady dla niewielkich grup – ezoterycy nadal pozostawali ostrożni. Józefina Pellegrini-Osiecka jako pierwsza w powojennej historii zarejestrowała prywatną działalność wróżbiarską.

Po 1989 roku tematy związane z ezoteryką i parapsychologią przeżywają coś, co można nazwać renesansem.

A dziś?
Dziś wszystko jest… prostsze i przesycone — a może przez to powierzchowne. Prawdziwą wartością nie jest ilość wyborów, lecz spokój, z jakim ich dokonujemy. Dopiero wtedy widać, jak wiele nam dano — i jak łatwo to przeoczyć. Niezależnie od epoki — wróżbiarstwo zawsze było odpowiedzią na tę samą głęboką potrzebę. Zrozumienia. Wyjaśnienia. Zajrzenia za zasłonę przyszłości.


Copyright 2005-2026 by Igor Alexander